Dziś rano przy śniadaniu zamarło mi serce gdy media przerwały nadawanie programu i podały wiadomość o tragicznej katastrofie polskiego, rządowego samolotu. Współczucie, strach, ból...ciężko to wszystko opisać. Przez cały dzień myślałem o tej, jakże wstrząsającej, dla Polski i chyba wszystkich Polaków, tragedii. Nie zgadzałem się z wieloma z nich na tle politycznym ale ceniłem ich jako ludzi. To prawda, że Bóg wezwał do siebie kwiat polskiego społeczeństwa politycznego, kulturowego, medialnego ale też takiego ludzkiego.
Przez cały dzisiejszy dzień czułem wielki żal i smutek. Drugi raz w życiu czułem takie emocje, że coś wewnętrznie wyciskało łzy i cisnęło je mimo wszystko do oczu. Drugi raz w życiu czułem się wewnętrznie rozdarty i smutny. Pierwszy raz było to ponad rok temu jak nagle zmarł mój tata. Drugi raz był dzisiaj gdy zobaczyłem twarze ludzi, którzy odeszli, a których oglądałem jeszcze wczoraj w telewizyjnych wywiadach i audycjach. To bardzo smutne i tragiczne odczucia.
Człowiek uważa się za twardziela ale w takich momentach gdy gardło ściska wielki żal, a oczy zachodzą łzami, staje się zwykłym "nagim" uczuciowo człowiekiem, zdolnym do współczucia, do przeżywania bólu wraz z innymi.
Współczuję rodzinom bo wiem jaki to ból gdy traci się najbliższe osoby, gdy traci się osoby, które się kocha. Mój tata zawsze był moim wzorem i natchnieniem. Brakuje mi go bardzo, podczas świąt, uroczystości, urodzin jego wnuczka i szczególnie w dniu dzisiejszym, w dniu takiej narodowej tragedii.
Cały czas także zastanawiam się dlaczego tak bezsensownie kuszono los. 3 podejścia do lądowania i 4-te tragiczne w skutkach. Zawiodły procedury, standardy i normalne ludzkie odruchy zdrowego rozsądku. Z informacji jakie przekazały nam media to wszystko wskazywało na to aby po pierwszej nieudanej próbie lądowania, odpuścić i wykorzystać inne lotnisko. Niestety z przyczyn, których jeszcze nie znamy, podjęto inne decyzje, które zaowocowały tragicznym w skutkach wypadkiem.
Bardzo jest mi smutno i łączę się w bólu i cierpieniu z bliskimi i rodzinami tych, którzy tragicznie zginęli.
Dumny jestem z tego, że jestem Polakiem. Polska to przetrwa, społeczeństwo i państwo także. Marzę o lepszej Polsce, lepszej kulturze i debacie politycznej. Mam nadzieję, że śmierć tych osób nie pójdzie na marne, tak jak niestety poszła na marne śmierć Jana Pawła II. Życzę wszystkim aby nie zachłysnęli się refleksją na 5 min, ale zmienili ludzkie odruchy, aby politycy zmienili sposób debaty, aby stała się ona konstruktywna, przyzwoita i kulturalna. Życzę im tego z całego serca.
A tym którzy odeszli życzę aby ich śmierć została zauważona nie tylko medialnie ale także w wymiarze politycznym, narodowym i po prostu ludzkim.
Spoczywajcie w pokoju...